18.07.2014

1. To wszystko przez róże.


Delikatny podmuch wiatru zastukał w okno na poddaszu. Pierwsze promienie słońca zaczęły wyłaniać się zza horyzontu, rozjaśniając budzącą się do życia dolinę Eautourment. 
Pewnie teraz nazywa się inaczej, w końcu wszystko na tym świecie ulega zmianom. Jednak zostańmy w czasach, kiedy była to po prostu dolina Eautourment.
Leżała ona w południowej części Francji, niedaleko dzisiejszego miasta Lyon. Przepływała przez nią wyjątkowo piękna a zarazem wielka rzeka – Rodan. Oba jej brzegi otaczały żyzne pola na których rolnicy uprawiali pszenicę i kukurydzę, zaś parę kilometrów dalej znajdowały się rozległe łąki, a następnie piękne lasy, większą część których prawie nigdy nikt nie odwiedzał. 
W tej właśnie dolinie znajdowało się niewielkie miasteczko o dźwięcznej nazwie Tarascon. Nie było tam zbyt wielu ludzi, większość z nich osiedlało się w nim ze względu na panujący tam spokój czy piękne okolicę. Niektórzy jego mieszkańcy z pewnością mieli niezłego fioła, ale bardzo możliwe, że to właśnie ich dziwaczne zachowania nadawały temu miejscu jego specyficzny charakter. 
Na skraju miasta, a może już poza nim, leżał piękny, stary dwór. Został wybudowany bardzo, bardzo dawno temu, jego aktualni mieszkańcy nie mieli nic wspólnego z tymi, którzy go wznieśli. Przez długi czas był opuszczony ze względu na swoje ulokowanie – ludzie w tamtym okresie nie przepadali za odludziami, a właśnie w takiej okolicy znajdował się dany dwór. Na szczęście jego aktualnym lokatorom to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie – szukali właśnie takiego miejsca...

***

Cichy skowronek zaczął nucić swoją poranną pieśń. Choć ptaki te kojarzą się z radością i życiem, ten konkretny nie wydawał się szczęśliwy. Jego piosenka była niezwykle melancholijna. 
Fakt ten zauważyła Stacy Moor, która siedziała na parapecie w swoim pokoju na poddaszu. Mimo, że słońce dopiero górowało, ona od dawna była na nogach. Nie spała prawie całą noc, co zdarzało jej się wyjątkowo często. Co dziwne, nigdy nie odczuwała zmęczenia. 
Jej dzieciństwo nie było łatwe, do czego szczególnie przyczynił się jej ojciec. Przez najróżniejsze trudne wydarzenia stała się niezwykle cicha, nawet i strachliwa. Jako dziecko nigdy nie miała przyjaciół, była niezwykle samotna, co jeszcze bardziej odbiło się na jej psychice. Rodzice nie mieli dla niej zbyt wiele czasu, choć bardzo ją kochali. Mimo, że nie chcieli by była samotna, że pragnęli by była szczęśliwa i miała normalne dzieciństwo, musieli poświęcić jej szczęście we wczesnych latach dla jej własnego bezpieczeństwa. Nie rozumiała ich, gdy była mała często płakała i robiła to nadal. Często bez przyczyny zalewała się łzami i nie potrafiła ich powstrzymać. Jednak z czasem zrozumiała jak wiele zawdzięcza rodzicom i swojej izolacji. Zrozumiała, że gdyby nie to, już dawno mogłaby nie żyć.
Kiedy skowronek zakończył swą pieśń wstała i usiadła na swoim łóżku. Przez chwilę wpatrywała się w leżącą na krześle brązową suknię o długich, zakończonych koronką rękawach. Bardzo ją lubiła, czuła się w niej niezwykle pewnie. Sięgnęła po nią i szybkim krokiem ruszyła do łazienki na swoim piętrze, by ją ubrać. 
Gdy to uczyniła, zeszła na dół do jadalni, aby zjeść śniadanie. 
Na miejscu czekała już na nią matka, jak zwykle zmęczona z podkrążonymi oczami. Spojrzała na nią smutnym wzrokiem i uśmiechnęła się lekko, choć dobrze wiedziała, że dziewczyna się na to nie nabierze. Nie zamieniając z nią ani słowa, wstała i poszła do kuchni, zostawiając ją samą.
Stacy usiadła na swoim miejscu. Przez chwilę wpatrywała się w swój talerz, jak gdyby upewniając się czy jedzenie na nim jest prawdziwe. Chwyciła sztućce i zaczęła jeść. Mimo, że poprzedniego dnia nie jadła kolacji nie czuła się głodna. Już po paru kęsach wiedziała, że nie zdoła zmieścić już ani kawałka. Wzięła filiżankę do rąk i starała się wypić swoją herbatę jak najszybciej, aby móc prędko opuścić jadalnie. Spojrzała z wyrzutem na pozostawione resztki. Nie lubiła marnować jedzenia, obrzydzała ją jej własna postawa. Po krótkim namyśle wybiegła z jadalni zawstydzona swoim zachowaniem.
Po kilku minutach szybkiego marszu zwolniła kroku. Rozejrzała się dookoła. Wszystko wokół niej wydawało jej się takie beztroskie w porównaniu do jej własnego, malutkiego świata, w którym czuła się tak straszliwie samotna, pozbawiona jakichkolwiek radości. Po jej policzku spłynęła łza, którą szybko otarła. Nie lubiła użalać się nad sobą. Dobrze wiedziała, że aktualnie jest w najlepszej sytuacji spośród wszystkich, jakie dał jej do wyboru los. Odetchnęła i zmusiła się do uśmiechu, który mimo wszystko poprawił jej humor, po czym ruszyła w stronę rynku, gdzie miała nadzieję zabawić przez jakiś czas.
Był środek lipca, a pogoda była wręcz idealnie dopasowana do upodobań większości mieszkańców Tarascon. Słońce przygrzewało na tyle mocno, by móc wychodzić na dwór bez dodatkowego okrycia, ale też nie na tyle, by osoby o słabszym zdrowiu musiały obawiać się omdlenia. Od czasu do czasu dało się odczuć także lekki wietrzyk, który przyjemnie ochładzał i rozwiewał włosy. Stacy nie miała nic przeciwko takowej pogodzenie, w tym konkretnym dniu nawet ją cieszyła. Kiedy weszła na rynek poczuła się dziwnie nieswojo. Zauważyła grupkę bawiących się dzieci, ich śmiechy wydały jej się takie odległe... Szybko otrząsnęła się z dziwnego stanu, który ją ogarnął i poszła dalej, nie zwracając uwagi na ludzi wokół. 
Spacerowała przez dłuższy czas, czując na sobie spojrzenia ciekawskich mieszkańców. Nie dziwiła im się, rzadko kiedy bywała w centrum, jeżeli już wychodziła z domu, to raczej wędrowała na pobliskie łąki bądź na obrzeża lasu, do którego nie było wolno jej wchodzić we wczesnym dzieciństwie. Dopiero od niedawna zaczęło poznawać ludzi, którzy tu mieszkali. Oczywiście jej "poznawanie" nie miało nic wspólnego z konwersacją, cała sztuka polegała na obserwacji i analizowaniu zachowań innych. Czasem zdarzyło jej się usłyszeć czyjeś imię, ale nie należało to do zbyt częstych zjawisk – od jakiegoś czasu ludzie byli o wiele bardziej powściągliwi w jej towarzystwie, co oczywiście jej nie dziwiło, jednak dotkliwie raniło. Mimo przykrości, jaką sprawiali jej inni doskonale rozumiała ich zachowanie, podejrzewała, że sama zachowałaby się dokładnie tak samo. 
Już po chwili wyszła z centrum miasta i dość szybko wkroczyła na kamienną dróżkę, która prowadziła do jej ulubionej części Tarascon. Nie było tam zbyt wielu domów, była to jedna z najcichszych i najspokojniejszych okolic. Lubiła się tam włóczyć i choć nie znosiła samotności, to po prostu do niej przywykła. Wolała ją niż wrogi wzrok gapiów. 
Przechadzała się główną drogą, kiedy zauważyła jedno z najpiękniejszych domostw w tej okolicy. Kiedy była mała wyobrażała sobie jakie bogactwa kryją się w środku, choć tak naprawdę to nie sam budynek ją urzekł. Wokół domu rozpościerał się przepiękny ogród, który niezwykle ją zauroczył. Do głównego wejścia prowadziła piękna, kamienna dróżka, w koło której rosły krzewy róż, jej ulubionych kwiatów. Zawsze korciło ją, by przyjrzeć się im z bliska, ale nigdy nie miała na to dość odwagi, szczególnie, że aby do nich podejść musiałaby w jakiś sposób przekroczyć bramę, a tego zrobić nie mogła. Ten fakt był dla niej tym bardziej ciężki do zaakceptowania, że tak naprawdę mogła zrobić to bez trudu – w końcu była czarownicą. Jednak ze względu na to, że nie ukończyła jeszcze siedemnastu lat nie mogła używać czarów poza domem, co niezwykle jej ciążyło. Inni czarodzieje w jej wieku mogli używać magii tylko na terenie szkoły do której uczęszczali, ale ponieważ ona uczyła się w domu dostała pozwolenie od Ministerstwa Magii na stosowanie jej tylko i wyłącznie w nim. Dodatkową przykrością był dla niej fakt, że nie znała w swojej okolicy żadnych innych czarodziei, prócz swoich rodziców.
Rozejrzała się dookoła. Nie zauważyła nikogo w pobliżu. Zmierzyła furtkę wzrokiem. Była wyższa od niej samej, jednak przy odrobinie szczęścia i chęci spokojnie mogła na nią wejść. Jeszcze raz sprawdziła czy nikt jej nie obserwuje, a gdy nikogo nie zobaczyła podskoczyła najwyżej jak potrafiła i chwyciła się metalowych prętów, by wdrapać się na górę. Jedynym utrudnieniem były szpikulce na końcu furtki, jednak mimo wszystko postanowiła je jakoś obejść. Zacisnęła zęby i podciągnęła się by wejść wyżej, a kiedy jej się udało chwyciła mocno jeden z kolców i odepchnęła się tak, żeby przeskoczyć furtkę. Jednak jej plan nie do końca się powiódł. Zahaczyła sukienką o jedno z ostrych zakończeń i zawisła na furtce. Zanim zdążyła krzyknąć, materiał rozerwał się i padła na ziemię po drugiej stronie bramy. 
Rozejrzała się dookoła. Wyglądało na to, że nikt jej nie zauważył. Wstała, otrzepała zabrudzone ubranie i przyjrzała się rozdartej sukni. Zniszczenie jej bardzo ją zasmuciło, to była jej ulubiona sukienka. Westchnęła. Mimo wszystko na jej twarzy pojawił się lekki uśmiech – w końcu będzie mogła przyjrzeć się tajemniczemu ogrodowi! Ruszyła więc w kierunku największego krzewu na którym rosły piękne kwiaty o soczystej, czerwonej barwie. 
– Hejże! – Na dźwięk czyjegoś głosu aż podskoczyła.
– Ja... – zaczęła – P-przepraszam, ja... 
Odwróciła się przodem do właściciela głosu. Stał przed nią szczupły młodzieniec, wyższy od niej o niecałą głowę, który wydawał się być w wieku zbliżonym do jej. Blond loki opadały mu na czoło, ale nie zasłaniały jego pięknych oczu, które po dłuższym przyjrzeniu się okazywały się niebieskie. 
Przyglądał się Stacy przez dłuższą chwilę, po czym zrobił coś, czego dziewczyna nawet się nie spodziewała: uśmiechnął się do niej i całując jej dłoń powiedział:
– Nazywam się Jérôme Enjolras. Byłbym niezwykle uradowany znając i twoje imię, mademoiselle. – Ponownie uśmiechnął się do niej, jak gdyby zachęcając do rozmowy.
– S-stacy... monsieur... – wyjąkała, czując, że jej policzki płoną czerwienią.
– Stacy... Nie brzmi jak francuskie imię, nieprawdaż? Nie jesteś stąd? Nigdy wcześniej o tobie nie słyszałem.
– Moi rodzice pochodzą z Anglii, monsieur Jérôme, ale ja urodziłam się tutaj, we Francji. – Z każdą chwilą czuła się coraz pewniej. – Zresztą, dlaczego miałbyś słyszeć? Nie jestem osobą towarzyską, a i przyjaciół nie posiadam. Wydaję mi się, że aż dziwne byłoby, gdyby ktoś coś o mnie ci powiedział, monsieur. – Uśmiechnęła się lekko, choć sama nie wiedziała dlaczego. – Nigdy wcześniej nie widywałam pana w tych stronach. Jak się z tego wytłumaczysz, monsieur? 
– Zdecydowanie za często nazywasz mnie "panem", wiesz? Może i nie znamy się zbyt długo, zaledwie od kilku minut. Jednakże przeczuwam, że wkrótce się to zmieni, więc dobrym pomysłem byłoby przejście na "ty". – Zarumienił się lekko zdając sobie sprawę ze swojej, jak mniemał, zuchwałości, po czym szybko dodał: – Oczywiście jeśli się zgodzisz, mademoiselle... – ukłonił się przed nią.
 Stacy spuściła głowę i przez chwilę śmiała się pod nosem. Nie wiedziała jak, ale te chłopak w jakiś sposób dodał jej pewności siebie. Zaciekawił ją swoją osobą. Tak właściwie nie znała go, nie wiedziała czy mówi jej prawdę, pójście z nim gdziekolwiek było głupotą, ale... nie wiedzieć czemu, nie mogła mu odmówić. Chciała go poznać. Chciała móc nazwać go swoim przyjacielem. Chciała, żeby uwolnił ją od samotności...
Przecież taka szansa może już nigdy się nie powtórzyć! 
– W porządku Jérôme, zgadzam się. – Uśmiechnęła się do niego lekko. – Tylko przestań się kłaniać, naprawdę, to nie potrzebne... – Zarumieniła się lekko. 
Chłopak zaśmiał się do niej dźwięcznie.
– Więc przyszedł czas na kluczowe pytanie: co robisz tutaj, w podartej sukni, cała oblana rumieńcem i tak uroczo się do mnie uśmiechając, co? – Uśmiechnął się jeszcze szerzej, gdy zauważył reakcje dziewczyny na jego słowa: zaczerwieniła się jeszcze bardziej, a na jej twarzy pojawiło się wyraźne zmieszanie. 
– Może najpierw to ty odpowiesz na moje pytanie? – zapytała cichutko, nie patrząc mu w twarz.
– Ach tak, oczywiście! – Teraz to on był nieco zmieszany swoim roztrzepaniem. – Przyjechałem tu niedawno, raptem dwa dni temu. Na wakacje, choć może urlop byłby trafniejszym określeniem. To miejsce spodobało mi się najbardziej, a, że nikt tutaj nie mieszka ulokowałem się właśnie w tym dworku. 
– Poczekaj, poczekaj – przerwała mu, podnosząc nań zaciekawiony wzrok – Zanim zmienisz temat: powiedz mi proszę, skąd przyjechałeś i dlaczego? Twój urlop, jak to ująłeś, musi mieć jakiś cel, prawda? Od czego chcesz odpocząć?
– Od czego? – jęknął lekko wystraszony chłopak – Wolałbym o tym nie mówić Stacy. Wybacz mi proszę, ja... – oblał się rumieńcem. Wyglądał na wystraszonego i zawstydzonego, co rozbawiło Stacy, biorąc pod uwagę o jak błahą sprawę chodziło.
– W porządku, nie tłumacz się głuptasie. – Na to określenie chłopak jak gdyby się uśmiechnął. – Chociaż to wiele by mi wyjaśniło. Cóż, każdy ma w końcu swoje sekrety. Może z czasem... dowiem się czegoś więcej?
– Bardzo możliwe. Przykro mi, że na dzień dzisiejszy cię rozczarowałem. – uśmiechnął się lekko.
– Nic nie szkodzi.
– Założę się, że z czasem odkryjesz przede mną tajemnice ciekawsze od moich, Stacy. No nie, nie patrz tak na mnie! – jęknął ze śmiechem – Twoje rumieńce doprowadzają mnie do szaleństwa, są doprawdy urocze – znowu zaśmiał się głośno.
Stacy tylko uśmiechnęła się lekko. Czuła się zawstydzona, nikt nigdy nie skomplementował jej w ten, ani żaden inny sposób. Bezpośredniość Jérôme'a trochę ją niepokoiła, ale miał w sobie coś, co kazało jej mu zaufać. Bądź co bądź był on pierwszą osobą, która w jakiś sposób się nią zainteresowała, co bardzo ją cieszyło, choć i martwiło. 
– No dobrze, teraz twoja kolej – powiedział uśmiechając się do niej – Więc? Co sprawiło, że miałem zaszczyt cię poznać? Chciałbym wiedzieć, komu bądź czemu mam oddawać cześć do końca życia.
– Róże... – bąknęła dziewczyna – To dzięki różom...
– Różom? Hmm... – Sięgnął ku krzewowi przy którym stali i chwycił jeden z kwiatów w dłoń, uważając, by nie pokaleczyć przy tym dłoni. Zerwał go i delikatnie wetknął we włosy zarumienionej dziewczyny. – Widzę, że trafiłem na miłośniczkę kwiatów. Szkoda, że nie było mnie tu wcześniej, wpuściłbym cię do środka i nie podarłabyś sukienki. 
– To nic – powiedziała cicho – Zaszyję ją, będzie prawie jak nowa...
– W gruncie rzeczy taka też ma w sobie sporo uroku – powiedział, przyglądając się rozerwanemu materiałowi – Pomyśl: za każdym razem gdy cię w niej zobaczę przypomnę sobie ten nieszczęsny wypadek, który doprowadził do naszego spotkania. Całkiem ciekawie, nie uważasz?
Stacy tylko skinęła głową. W istocie, pomysł nie zaszywania sukienki wydał jej się interesujący. Nie chciała o tym teraz myśleć, decyzja tak czy nie tak należała tylko i wyłącznie do niej. Nikt jej przecież nie gonił, to mogło poczekać.
Nagle zorientowała się, że patrzy Jérôme'owi prosto w oczy. Szybko odwróciła wzrok, po czym uśmiechnęła się delikatnie.
– Mam wrażenie, że się mnie boisz, Stacy – powiedział chłopak – Albo jesteś strasznie nieśmiała... – urwał. Przez chwilę przyglądał się róży w jej włosach. – Może się przejdziemy? Z tego co wiem macie tu przepiękne okolice. Chętnie bym jej z tobą zwiedził.
– Bardzo chętnie – odpowiedziała dziewczyna.
Jérôme uśmiechnął się do niej, po czym otworzył furtkę i, jak przystało na dżentelmena, przepuścił ją, aby przeszła pierwsza. Znów uśmiechnęła się do niego, po czym ruszyli razem w kierunku lasu.
Kiedy spacerowali polną ścieżką, Stacy od czasu do czasu czuła na sobie jego wzrok. Polubiła chłopaka, czuła, że może mu zaufać, choć, co było oczywiste, było to po prostu głupie.
Jednak biorąc pod uwagę fakt, że tak naprawdę przez całe życie była sama można było wybaczyć jej łatwowierność. Nagła zmiana, która wtargnęła w jej życie niczym burza dała jej nową nadzieję na to, że w końcu znalazła kogoś, kto będzie przy niej, komu będzie na niej zależeć. Może się myliła, może Jérôme tylko udawał. Ale tak właściwie nie miała nic do stracenia. Jej tajemnice nadal tkwiły bezpiecznie w jej głowie, nikomu ich nie zdradziła i nie miała takiego zamiaru.
A On? Był daleko poza Francją. Nie mógł jej znaleźć. A przynajmniej taką miała nadzieje...
Nie wiedziała ile razem spacerowali, ale była pewna, że na tyle długo, by jej matka zaczęła się martwić. Nie chciała wracać, naprawdę nie chciała. Ale czuła, że nie może zostać z nim dłużej, musi wrócić.
– Jérôme – zaczęła – Ja... muszę już wracać. Jest już późno i... – urwała widząc jego łagodną minę.
– W porządku. Odprowadzę cię, dobrze? – Odpowiedziała mu skinieniem głowy. – Świetnie! Będę mógł jeszcze przez chwilę z tobą porozmawiać. – Uśmiechnęła się lekko.
Czas mijał szybko, stanowczo za szybko. Każdy krok zbliżał ich do końca spotkania, z którego, jak miała nadzieje Stacy, oboje niezmiernie się cieszyli. Z każdą upływającą sekundą coraz bardziej żałowała, że nie może spędzić z Jérôme'em jeszcze trochę czasu. Wiedziała, że działa zbyt pochopnie, że powinna uspokoić swoje emocje, ale perspektywa powrotu do szarej rzeczywistości ją przerażała. Bała się, że w momencie kiedy Jérôme zniknie jej z oczu, zakończy się to wszystko, co zakiełkowało w jej głowie. Bała się, że już więcej go nie zobaczy. Że odejdzie. A tak bardzo chciała, żeby przy niej został...
W końcu dotarli na miejsce. Stacy stała wraz z chłopakiem dosłownie dwa metry od bramy dworu. Spojrzała na niego ze smutkiem, martwiąc się, że za chwilę utraci wszystko, czego tak bardzo pragnęła.
– Cóż, więc nasze drogi się rozchodzą – zaczął chłopak z lekkim uśmiechem – Miło było cię poznać, Stacy. Dziękuję za miło spędzony czas. Niezwykle umiliłaś mi dzisiejszy dzień – Ucałował jej dłoń i ukłonił się przed nią.
– Nawzajem, monsieur... – szepnęła, patrząc jak chłopak odchodzi. Po jej policzku spłynęła samotna łza.
     
Od Tristesse: Po baaaardzo długim czasie niepewności postanowiłam napisać tę historię od nowa. Tym razem czas akcji przypada na rok 1832. Osobiście nie spotkałam się jeszcze z opowiadaniem na temat Harry'ego osadzonym w tych czasach, więc myślę, że to pomysł dość oryginalny.
Aby moje opowiadanie mogło się rozwinąć, musiałam dokonać pewnej zmiany, przez którą ucierpiał kanon. Mianowicie: przesunęłam datę urodzenia Gellerta Grindelwalda z roku 1883 na rok 1772. Wiem, że to prawie sto lat różnicy, jednak ta zmiana była konieczna. Mam nadzieję, że to was nie zniechęci. 
Mam nadzieję, że nowa opowieść przypadnie wam do gustu i chociaż w połowie uda nam się odbudować dawną świetność tego bloga.
Nowy rozdział pojawi się na początku sierpnia, gdyż do 31 lipca będę na warsztatach wokalnych, w związku z czym nie będę miała czasu na pisanie.
Już wkrótce zaktualizuję wszystkie zakładki. Cierpliwości!
Pozdrawiam,
Tristesse

50 komentarzy:

  1. Genialnie! ^^ Na początku myślałam, że tym razem nie przytoczysz wątku magii, a tu proszę! :D Super! Bardzo mi się podoba! :) Ciekawa jestem czy będzie z tego coś więcej. ;)
    Ta muzyka w tle. *-* Sad Melody III jest takie śliczne! <3
    Byłam w tamtym roku na obozie wokalnym. :) Udanych wakacji! ^^
    Pozdrawiam serdecznie i czekam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że Ci się podoba. Bałam się, że nie przyjmiecie tego pomysłu ze zbyt dużym entuzjazmem, a tu proszę! :D
      Po pierwszym dniu jestem w sumie zadowolona, ale umówmy się, że zrelacjonuję wam wszystko na koniec. ;)
      Całusy!

      Usuń
  2. Jej! Rozdział!
    Jest świetny! Czy Jerome, nie jest przypadkiem czarodziejem? W ogóle świetnie. Kurcze nie mam teraz głowy do dłuższych komentarzy.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Zobaczysz z czasem, może tak, może nie. ;) Rozumiem, ja też padam, haha!
      Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Hej! :) Mam pytanko: dalej zajmujesz się robieniem szablonów? Potrzebny mi jest nagłówek, na którym byłaby Pansy Parkinson i Harry Potter. Oczywiście nie od zaraz, po prostu jeśli miałabyś czas, byłabym Ci bardzo wdzięczna. :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zajmuję. Zaraz po warsztatach napiszę do Ciebie. Tylko podaj mi proszę swój e-mail. ;)
      Całuję!

      Usuń
    2. Bardzo dziękuję! ^^ Znaczy ja wyjeżdżam w poniedziałek i do 9 sierpnia nie będę miała dostępu do internetu, więc odbiorę maila dopiero po przyjeździe.
      lalalatoja@gmail.com
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    3. Ja kończę warsztaty 31 sierpnia, więc poczekam te 9 dni i się zgadamy.
      Pozdrawiam!

      Usuń
    4. Wróciłam! :) Mogłabym prosić o kontakt?
      Pozdrawiam!

      Usuń
    5. juldan@sm32.pl <--- Pisaj ;)

      Usuń
  4. Zupełnie tu inaczej! Tak prosto, ślicznie. Po pierwsze, szablon genialny. Wydaje mi się, że idealnie tu pasuje. Nie mogę się już doczekać kolejnego rozdziału. Bardzo spodobała mi się Stacy, jest taka prosta, nieśmiała, czysta. Jeśli wiesz o co mi chodzi? Przynajmniej takie wrażenie sprawia. Jestem bardzo ciekawa co z tego wszystkiego wyniknie. Na pewno dalej będę wpadać.
    Póki co zapraszam do mnie, rozdział 6 już opublikowany :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że Ci się podoba, bardzo! :)
      Haha, właśnie o taki efekt mi chodziło, super, że mi się udało. I tak, wiem o co Ci chodzi, nie martw się.
      Już niedługo coś napiszę, obiecuję! :D
      Jeszcze dziś przeczytam!
      Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Przepraszam, że komentuję po tak długim czasie od opublikowania. Tak właściwie, to przeczytałam rozdział już w dniu publikacji, ale dostęp do internetu miałam tylko z telefonu, a moje komentarze zazwyczaj są dość obszerne, więc wolałam poczekać, aż wrócę z wakacji i będę mogła skomentować z mojego kochanego laptopa :P

    Zacznijmy od ogólnego wizerunku rozdziału. Opowiadanie już w prologu wydawało się zupełnie inne od poprzedniego, a rozdział jest tego dowodem. Wydaje się takie bardziej wyrafinowane (być może przez wtrącenia z języka francuskiego :D), bardziej dojrzałe. Podoba mi się ta zmiana, jest według mnie trochę nieszablonowa w stosunku do opowiadań potterowskich i to działa tylko na twoją korzyść! Od razu czuć, że masz oryginalny pomysł.
    Jeśli opowiadanie jest dojrzalsze, to moje komentarze również powinny takie być. Nie obiecuję, że mi się uda, ponieważ nie jestem specem od wyszukanych zwrotów, a komentarze w moim wydaniu są długie, lecz nie zawsze wystarczająco poważne :P
    Przejdźmy może lepiej do treści.
    Czytając, porównałam sobie tę nową Stacy Moor, do "starej" Stacy. Aż trudno uwierzyć, że ta dobrze ułożona, nieśmiała, skromna dziewczyna, która jest zawstydzona tym, że nie dokończyła posiłku, jest tą samą postacią, co dziewczyna kochająca się z Malfoyem w Skrzydle Szpitalnym i latająca nago xd (mówiłam, że o tym nie zapomnę, więc musiałam to wtrącić xD).
    Chyba cię nie zdziwi, że jestem w prawie stu procentach pewna, że Jerome to czarodziej? Wiem, że odpowiedz wymijająco, coś w stylu "może tak, a może nie", albo "pożyjemy, zobaczymy", lub chociaż "zobaczysz", ale ja i tak swoje wiem :d Swoją drogą zawsze mnie zastanawia, dlaczego bohaterowie książek są tacy niedomyślni? Czasem podczas lektury coś zaczyna wzbudzać moje podejrzenia, albo uświadamiam sobie pewne sprawy, a postacie literackie, choć mają wiedzę o tychże sprawach identyczną jak czytelnik, nie domyślają się niczego. Kwestia charakteru czy jak? :D Trochę nie na temat, ale zastanawiam się, czy ktoś oprócz mnie też kiedyś się nad tym zastanawiał :p

    Ogólnie baardzo mi się podoba ta nowa historia. Czuć od niej taki spokój, lekkość. Nie wiem, czy się dobrze wyraziłam, ale mniejsza o to ;)

    Jednak komentarz nie jest taki długi, jak myślałam. Teraz myślę, że mogłam skomentować od razu z telefonu, ale już za późno na takie rozmyślania :P Przepraszam też, że wyszedł krótki, ale jest prawie wpół do pierwszej i już mrugam oczami jak opętana, żeby tylko nie usnąć :D Obiecuję się zrehabilitować następnym razem!

    Pozdrawiam, całuję i życzę weny,
    ktoś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, rozumiem. Ja też nie miałam zbyt wiele czasu na "internetowanie", bo byłam na warsztatach, więc wiem o czym mówisz. Swoją drogą: dziś wróciłam i zaczynam pisać rozdział drugi! ^^

      Myślę, że ta zmiana wiąże się z tym, że ja także dojrzałam i bardzo się zmieniłam. Bądź co bądź na blogu zawsze odbijał się mój charakter, więc czemu się dziwić. Cieszę się, że podoba Ci się mój nowy pomysł i, że uważasz go za oryginalny! :D
      Czy ja wiem czy musisz. Pisz tak jak czujesz, zawsze mi się wydawało, że tak jest najlepiej. W ten sposób chyba najłatwiej wyrazić swoje odczucia.
      Po pierwsze: To nie jest ta sama postać, no ej! xd Musisz odrzucić stare opowiadanie i postacie wraz z ich charakterami, bo nie ma ono nic wspólnego z tym! :D Wiem, że będzie ciężko, ale no! Po drugie: Pozwól, że zacytuję Javerta z Les Miserables, oki? Och, no jasne, że mogę: "Czy to możliwe? Nie wierzę własnym oczom! (...) Budzi to wspomnienia. Przypominasz mi pewnego człowieka, sprzed lat. (...) Który (...) znikł." JESTEŚ TYM KTOSIEM O KTÓRYM MYŚLĘ?!
      Eh... No trudno. Tak, masz racje: nie powiem Ci ;* Zobaczysz w trakcie czytania, o!
      Wiesz co, prawda jest taka, że gdyby byli zbyt mądrzy to by fabuły nie było. Zresztą, skąd wiesz czy Stacy się czegoś nie domyśliła? :D

      To dobrze, pewnie jej charakter będzie się jeszcze zmieniał, wiesz jak jest. Ale tak, o taki efekt mi chodziło, więc się cieszę . ^^

      Jak to nie jest?! Jest bardzo długi, kobieto! Najdłuższy ze wszystkich. Tak na marginesie jestem już prawie pewna kim jesteś. XD

      Całuski ktosiu, którego tożsamość chyba rozszyfrowałam! ♥

      Usuń
    2. Kurczę, znowu komentuję tak późno -,- Przepraszam, mam małe problemy z przyjaciółką :d

      No to się cieszę, że nie muszę specjalnie silić się na powagę :) Chociaż mimo wszystko opowiadanie ma zupełnie inny charakter, więc siłą rzeczy moje komentarze będą nieco inne niż kiedyś. Ale będę pisać prosto z serca, mogę to obiecać! :D
      Po pierwsze: No wiem ;x Ale wciąż trudno mi się przyzwyczaić do nowej tożsamości Stacy, zupełnie innej od tej poprzedniej. Będzie ciężko, bo czytając przyłapuję się na tym, że porównuję postacie :p Przepraszam no, daj mi trochę czasu :d
      Po drugie: Nie mam zielonego pojęcia, o czym mówisz :d Skąd mam wiedzieć, o jakim ktosiu myślisz? Ja jestem tylko ktosiem no ;x
      Może i się zmieniłaś, ale to jedno się nie zmieniło - ty nie chcesz powiedzieć, a ja i tak wiem xd
      Być może i w tym rzecz, ale w niektórych przypadkach to jest aż śmieszne. Z twojej wypowiedzi wnoszę, że się jednak domyśliła xd

      Jak go pisałam, to wydawał mi się krótszy :d Ale i tak jest jednym z krótszych :p

      Nie bawię się tak :c Chciałam pozostać anonimowa do co najmniej piątego rozdziału... Ale wciąż jest nadzieja, że pomyliłaś mnie z kimś innym i mój plan jest bezpieczny :p Ale jestem zła na siebie >.< Też mi się zachciało wspominać :d

      Przeczytałam już drugi rozdział, ale nie wiem, kiedy skomentuję, bo teraz ledwo znalazłam to pół godziny na odpowiedź (tak, pisanie komentarzy zajmuje mi za każdym razem co najmniej pół godziny xd). Chcę, żeby był porządny, bo nie lubię pisać "na szybko". A teraz 98% mojego wolnego czasu zajmuje mi ratowanie przyjaźni -,- Więc od teraz mogę czuć się usprawiedliwiona :p Oczekuj komentarza i pisz szybko kolejny rozdział (ale nie za szybko, bo się nie wyrobię z komentowaniem xd)

      Pozdrawiam,
      ktoś.

      Usuń
    3. Ależ proszę, nie poganiam Cię! Cieszę się, że w tej trudnej sytuacji znalazłaś troszkę czasu, żeby tu wpaść i napisać taki komentarz! c:

      Nic na siłę, przede wszystkim pisz co myślisz (chociaż wiadomo, wolę jak ktoś napiszę "Rozdział średnio mi się podoba, bo..." niż "Zjebałaś rozdział, jesteś gruba!").
      Po pierwsze: Spokojnie, sama jeszcze czasami mam przed oczami "starą" Stacy, ale to przejdzie, poważnie. Wraz z akcją przyswoisz już nowe postacie i wszystko będzie cacy, serio :D
      Po drugie: Ja wiem, że chciałaś być anonimowa, ale cały czas mam wrażenie, że jesteś pewną osóbką no :c Może się mylę, ale czy ty przypadkiem nie jesteś moją...

      W momencie kiedy ktoś pyta mnie czy w fabule będzie tak czy nie tak, to ciężko mi się wypowiedzieć, a zignorować pytanie też głupio! xD

      Spokojnie, skomentujesz jak znajdziesz czas, nie pali się :D Ważne, że przeczytałaś, w gruncie rzeczy to o to chodzi, tylko autorzy są tak niedowenieni, że potrzebują komentarzy, które ich zmotywują do działania, haha xD
      Co do Twojej przyjaźni: gdybyś chciała pogadać, to wiesz gdzie mnie szukać. Możesz napisać, jakby co. Ja chętnie popiszę :>

      Całuję!
      Tris

      Usuń
  6. Jeju jak ja kocham Twój blog ♥ Jest genialny :) Chyba od moich poprzednich odwiedzin zmienił się wygląd ? Super :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj i to nie raz! I pewnie będzie się jeszcze zmieniał i zmieniał, haha. :D
      Dziękuję ślicznie! ♥

      Usuń
  7. Hej!
    Bardzo się cieszę, że dałaś mi link na ten cudowny blog:) Zwłaszcza, że akcja rozgrywa się w Francji, a ja ten kraj wprost uwielbiam<3
    Powiem tak: Złapałaś mnie! Coś sądzę, że twój blog bardzo misię spodobał i będę na niego częściej wchodziła<3
    Stacy... ciekawa postać, która poznaje ciekawego chłopaka. Później nie wiem... on wyjedzie? Ona będzie załamana, ale spotkają się w jakieś czarodziejskiej szkole (bo on jest czarodziejem, prawda?). Tam będą ze sobą chodzić. Oczywiście w między czasie ktoś kogoś zdradzi i będą wielkie kłótnie, później do siebie wrócą... Mam rację? :> Muszę ci powiedzieć, że lubię zgadywać co będzie dalej!
    No ale wracając do historii...
    Rozdział ciekawy i wciągający. Umiesz złapać czytelnika swoimi opisami, które są fenomenalne♥ Lubię jak pisarz umie dobrze opisywać, a nie dajmy na to: Wtedy poszła tam i wtedy zobaczyła to, koloru takiego. Wiesz o co mi chodzi?
    No cóż
    Powiem ci tyle, że mnie złapałaś i czekam na dalsze losy Stacy (wybrałaś bardzo ładne imię♥)
    Wiatr ^^
    3maj się<3
    P S Dodaje do obserwowanych, ale ze względu na to, że nie ufam tak bardzo jak kiedyś bloggerowi mogłabyś mnie poinformować o nn?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, czyli nie tylko ja ubóstwiam Francję. Bardzo mi miło, szczególnie, że mój blog tak Ci się spodobał :D
      Łojojoj, wybiegłaś bardzo naprzód, poważnie. Sama jeszcze na 100% nie wiem co będzie dalej, ale mogę Ci powiedzieć, że nie będzie to taki zwykły, mdły romans. Akcja z czasem się rozwinie i jeśli wszystko pójdzie dobrze, to na prawdę zrobi się ciekawie. ;)
      Ojej, bardzo dziękuję! Nie miałam pojęcia, że moje opisy mogą się komuś spodobać! :D
      Mi także się podoba, to takie dźwięczne imię.
      Pozdrawiam i całuję!
      Tristesse

      P.S
      Oczywiście, będę Cię informować! ;)

      Usuń
  8. Co ja robiłam ze swoim życiem że dopiero teraz tutaj zaglądam to nie wiem. Czekałam niecierpliwie na rozdział i jest! Bardzo mi się podoba, wszystko jest tak ciekawie napisane. Raz mi się dłużyło, ale to z powodu stanu mojego zdrowia więc się nie przejmuj :P
    Jest kilka spraw, na które już teraz chciałabym poznać odpowiedź, ale nie bedę psuła sobie oczekiwania!

    Co do wyglądu - jest tutaj całkiem inaczej, ale jednocześnie tak cudownie, aż chce się tu siedzieć. :D

    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej czekanie Ci się nie dłużyło, zawsze są jakieś plusy. ;)
      Cieszę się, że Ci się podoba. Wkrótce wszystkiego się dowiesz, słowo. :D
      Dziękuję! Choć pewnie jeszcze go zmienię, wredna jestem. :<
      Całuję!

      Usuń
  9. GUTEN MORGEN! *macha entuzjastycznie ręką*
    No chwalcie Pana, święto czy co? Stacy Malfoy wróciła!
    Wróć...
    Oryi Hakiro wróciła
    Zaraz, też nie tak...
    Tristesse wróciła!
    A WALIĆ, SIEMA JULIA!
    Jak już zaczęłam... (a przynajmniej próbowałam) CIESZĘ SIĘ, ŻE WRÓCIŁAŚ NA BLOGASKA :D (to specjalnie tak wycapsowane, żebyś więcej takich numerów nie robiła, jasne?)
    ten Jérôme jest uroczy, ja, jako naczelna w firmie Forever Alone byłam bym w cholere wdzięczna, KOLEŚ JĄ TOTALNIE PODRYWA, CZAISZ? :D Ty na pewno czaisz, w końcu sama to napisałaś...
    weź nie zwracaj na mnie uwagi, dziecko się ujarało i tyle :):):):):):)
    Dobrze się to wszystko zapowiada, pożyjemy, zobaczymy.
    Jeżeli jeszcze chcesz, to wpadaj do mnie, już szmat czasu Cię nie było :D A, i o nowych rozdziałach nie informuję, długa historia, ale Tobie byłabym wdzięczna za podesłanie linku od czasu do czasu jak coś naskrobiesz.
    http://eliksir-odrodzenia.blogspot.co.uk/
    no i bawię się w tego recenzenta, wczoraj udało mi się napisać pierwszą analizę, bo recenzją tego nie nazwę póki co :D wpadaj, również jeśli chcesz
    http://raczkujacy-recenzent.blogspot.co.uk/
    AUF WIEDERSEHEN!
    *tak, Germanizuję się, a co?! :D*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej bez kitu. Napisałam Ci taki piękny, długi komentarz i akurat net mi umarł. Czuję się pokrzywdzona.
      A tak serio to bonjour Paulino! Mogę tak do Ciebie mówić? Czy masz tajną tożsamość niczym postacie Marvela?
      Poważnie, przez 3 godziny oglałam dziś spajderpana i łolwerina. I, uwaga, ciekawostka! Ulubiony kolor łolwerina to rudy!
      Ja też się cieszę, że wróciłam, serio. Zajebiście się tu czuje, powaga B|
      Oczywiście, że ją podrywa. Ale to nie będzie tak, że oni będą razem. Znaczy nie od razu, bo to by było nudne no. No rozumiesz no ;/
      Wpadnę do Ciebie, wiem, że to zaniedbałam! Ale wiesz jak jest, nie miałam do tego głowy w ogóle :< Wybacz!
      Au revoir, Paulniko!
      *to ja będę cię sfranszczać :3*

      Usuń
  10. Przepraszam za usunięty komentarz, ale ucięło mi go w połowie :(
    Rozdział czytałam wcześniej, ale zapomniałam skomentować, cała ja ^^
    Śliczny masz szablon, szczególnie kolory przypadły mi do gustu. Napis obok dziewczyny mógłby być większy, ale liczy się treść.
    Co do treści... Strasznie przyzwyczaiłam się do hmmm... Tamtej Stacy. To znaczy, przyłapuję się na tym, że zastanawiam się nad Zamaskowaną, Draco *w*, wózkach inwalidzkich, Nevillach i innych takich. Po prostu nie umiem zapomnieć o tamtych rozdziałach.
    Btw ten mi się podobał. Pomimo, że nie działo się nic żywiołowego, [jakiś atak na Hogwart, względnie porwanie :P ] jest ok.
    Pożyjemy, zobaczymy.
    Weny i zapraszam do mnie:

    igrzyska-vivien.blogspot.com

    Liczę na Twoją opinię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do szablonu, to napis był dużo większy i wyraźniejszy, ale blogger mi z nim coś zrobił, jak zwykle. Ogółem całe tło było lepszej jakości, ale coś się zepsuło :<
      No cóż, nie mogę zaczynać od nie wiadomo jakich wydarzeń na sam początek. Muszę się rozkręcić, daj mi czas, haha. :D
      Kurcze, tylko ja tak szybko odcięłam się od tamtej historii? No dobra, ja miałam na to dużo czasu, łącznie... 8 miesięcy! Kurcze, ale to zleciało! :o
      Mam nadzieję, że z czasem akcja się rozkręci.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  11. Cudowny rozdział!
    Muszę przyznać, że od kilku dni miałam zamiar zajrzeć na twojego bloga, ale zawsze coś mi wypadało, a tu dzisiaj widzę, że to Ty wpadłaś do mnie, więc w końcu zebrałam się w sobie i jestem tutaj. :D
    Naprawdę świetny rozdział, ciekawe i długie opisy, szkoda, że ja nie potrafię takich pisać...
    Jérôme jest... po prostu wspaniały, też chciałabym spotkać takiego chłopaka. Na pewno jest czarodziejem. "Przyleciałem", zapewne na miotle!
    Czekam na następny rozdział. :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! :D
      Kurcze, ale się cieszę, że podobają wam się te moje opisy. Zawsze miałam z nimi największy problem, więc naprawdę sprawiacie mi ogromną radość!
      Też tak uważam :D Chociaż wiadomo, wady ukazują się później, prawda? Ale tak czy nie tak jest moim ideałem i tego się trzymajmy x3
      Całuję!

      Usuń
    2. Ja też mam największy problem z opisami, dla mnie to udręka, ale jakoś daję radę.
      Mam nadzieję, że będzie ideałem przez wszystkie rozdziały. :3

      Tym razem życzę nadmiaru weny! :D

      Usuń
    3. Dla mnie kiedyś też, ale po jakimś roku pisania zaczęło iść mi coraz lepiej i myślę, że teraz jest całkiem ok :3
      Dziękuję! :D

      Usuń
  12. Jejku, tak dawno mnie tu nie było, a tu tyle zmiań…
    Rozdział jest cudowny, jak fajnie, że znowu powróciłaś do pisania, uwielbiam Twoje opowiadania, a ten blog oczywiscie jest jednym z moich najbardziej ulubionych <3
    Kocham te Twoje opisy i w ogóle miałam wszystko przed oczami podczas czytania: ten dwór, tą miejscowość, ten ogród z różami.. Ty tak pięknie piszesz..
    Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału, bo zapowiada się świetnie (z resztą jak zwykle wszystko w Twoim wykonaniu :D).
    Przepraszam za tak słaby komentarz, następnym razem postaram sie bardziej rozpisać, jestem dzisiaj trochę rozkojarzona i zmęczona haha.
    Ja również powróciłam do życia, nie wiem czy dalej będę prowadziła to swoje opowiadanie, może tak, może nie, to zależy od czasu i pomysłów…
    Powróciłam jednak z nowym blogiem, który piszę z koleżankami. Jest on jednak bardziej taki żartobliwy i "na luzie".
    Czekam z niecierpliwością na nowy rozdział,
    Pozdrawiam <3
    Twoja Bella
    PS.
    Oo widzę, że masz Enjolrasa na avatarze, też uwielbiam Les Miserables, piękny film i książka <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, nawet nie wiecie jak ja się cieszę! Wasze słowa są jak wielki, cieplutki ręczniczek w śnieżną zawieruchę! Miód na serduszku, serio! ♥
      Szczerze mówiąc to wróciłam do życia i na blogu i... w życiu. Od czasu pewnych ważnych decyzji czuję się genialnie, zmieniłam sporo w swoim życiu i znowu jest świetnie! Bardzo się cieszę, że się na to zdobyłam, bardzo! :D
      Daj link, ja chcę poczytać! Lubię żarty (najlepiej czarny humor B|), ja się czasem uśmiecham, serio! :c
      A co do Enjy'ego, to on miał gigantyczny udział w moim powrocie do normalnego funkcjonowania. Znaczy ogółem Nędznicy, dzięki nim odzyskałam jakąś część siebie, znowu jestem... zafascynowana? Potrzebuję jakiejś pasji w życiu i znowu jakąś odnalazłam. A Enjy oficjalnie został moim współmałżonkiem. No i ten. B|
      Całuję!
      Twoja Tris <3

      Usuń
    2. To się cieszę, że u Ciebie wszystko w porządku :)
      link: www.julia-ola-julia.blogspot.com ale patrz na ten blog z przymrużeniem oka, bo naprawdę to nic takiego, to trochę szalone i zdarzają się błędy, ale zapraszamy i dzięki, że chcesz zajrzeć. A mój drugi "powazny" blog to: www.tajemnice-czasu-i-swiata.blogspot.com
      To fajnie, że na Ciebie tak to dobrze wpłynęło, ten film/ksiązka jest rzeczywiście niesamowity <3
      Hahahahaha "wspólmałżonek" :D

      Usuń
    3. Ależ oczywiście, już wchodzę! Muszę tylko skończyć rozdział drugi (mam już 2/3 i stanęłam w wyjątkowo ciężkim momencie)... Ej, mam Twojego aska aosdgnaodfugh haha xDD
      Oczywiście, najwspanialszy mąż świata. Jedyne co kocha bardziej ode mnie to Francja :3

      Usuń
  13. ja, w przeciwieństwie, do moich poprzedników, jestem tu pierwszy raz.
    i z pewnością nie ostatni!
    co tu dużo mówić, jest pięknie. ale na co zwróciłam uwagę? na język, zdecydowanie. wszystko tak dokładnie opisujesz, czuję się jakbym w pelerynie niewidce stała gdzieś obok nich i wszystko widziała, własnymi oczami! też mam wrażenie, że tajemniczy chłopak jest czarodziejem. a dziewczyna... taka delikatna! mam nadzieję, że nie skrzywdzą siebie nawzajem...
    Pozdrawiam serdecznie i życzę weny!
    Puchonka 123

    *Zapraszam na mojego bloga ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezwykle się cieszę, że mój styl przypadł Ci do gustu! To bardzo, bardzo miłe! :)
      Na pewno zajrzę!
      Pozdrawiam,
      Tristesse

      Usuń
  14. STO LAT STO LAT T R I S T E S S E

    OdpowiedzUsuń
  15. Jejka *.* Świetne...nie dziwić się, że tyle osób to czyta :D Pozdrawiam c:
    ~Sally

    OdpowiedzUsuń
  16. "Nietypowe" to jest dobre słowo na ten fanfik. Francja 200 lat wstecz... w blogosferze królują raczej Huncwoci więc pomysł jak najbardziej oryginalny ^^ Poza tym kompletnie nie ma klimatu Harry'ego Potter'a , co moim zdaniem jest dobre - budujesz własny świat i własny styl.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi to słyszeć! Przyznam, że z czasem będzie tu tego typowego potterowskiego klimatu coraz mniej i mniej, zakładając, że to możliwe, haha. :D Bądź co bądź panuje to dziewiętnastowieczny klimat (chociaż w sumie to później będzie on jakoś mocniej odczuwalny) i to tego najbardziej się trzymam.
      Mam nadzieję, że Ci się ten mój twój podoba. :3

      Usuń
  17. Nie mam pojęcia w czymś się zakochałam bardziej. W muzyce, która towarzyszy czytaniu, postaciach, które stworzyłaś i nie ukrywajmy... zaczęłam natychmiast uwielbiać, czy w Twoich opisach. Musisz wiedzieć, że z moim ust to komplement na miarę Nobla, gdyż nienawidzę opisów, a tutaj miałam wszystko przed oczami i te dawne klimaty jak najbardziej mnie urzekają. Tajemniczy chłopak, który jest po prostu idealny w swoim obyciu z niezwykle nieśmiałą, a urokliwą panną. Żyć, nie umierać po prostu. Francja, magia, genialni bohaterowie, tego się po prostu nie da popsuć. Wszystko urzeka i mam nadzieję, że dalej także tak będzie, bo chyba się zakochałam i zostanę na dłużej, zapewniam.

    http://wyprzedzajac-bieg-historii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, ależ ty mi sprawiasz radość, Marta! Strasznie się cieszę, że aż tak Ci się spodobały te moje wypociny, naprawdę bałam się reakcji. Bądź co bądź to dość nietypowy fanfik, opinię są różne. Ale kurcze, skoro nie lubisz opisów, to tym bardziej się cieszę, że moje polubiłaś! ♥
      Pozdrawiam,
      Tris ♥

      Usuń
  18. Za pierwszym razem myślałam że nie podałam, bo rozdział wyszedł Ci jak typowy tasiemiec - a ja niestety trudno takie trawie. Ale napisane pięknie, z bogatym słownictwem dlatego jakoś się nie zawiodłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mimo wszystko Ci się podoba :)

      Usuń