14.08.2014

2. Tęsknota

Otworzyła główne drzwi i jak najciszej umiała weszła do środka. Dopiero teraz przyszło jej do głowy, że jej matce niekoniecznie spodoba się pomysł całodniowych spacerów z nieznajomym chłopakiem. Nie wiedziała jeszcze jak usprawiedliwi swoje zachowanie, jej zdaniem nie zrobiła nic złego, ale dobrze wiedziała, że rodzicielka odbierze to zupełnie inaczej. Po prostu znajomość z kimkolwiek nigdy nie wchodziła w grę, była zbyt niebezpieczna. Przecież każdy mógł się przyczynić do ujawnienia istnienia dziewczyny, Grindelwald mógł nawet przez przypadek usłyszeć jej nazwisko z ust kogokolwiek, więźnia, swojego sługi czy mugola, którego akurat by torturował. Stacy od początku wydawało się to mało prawdopodobne, wręcz niemożliwe. Uważała, że rodzice są zdecydowanie nadopiekuńczy, a ich metody są po prostu śmieszne, ale niestety zdawała sobie sprawę z tego co ją czeka, jeśli On dowie się o jej istnieniu. Przecież takich historii było wiele, niejeden żołnierz Gellerta ukrywał swoje dzieci przed jego wzrokiem. Cóż, mało komu się to udawało, ale przecież jej ojciec już szesnaście lat ją chronił. Szesnaście lat! To naprawdę dużo, szczególnie, że okłamanie Grindelwalda graniczyło z cudem, co było jasne dla wszystkich. Gdyby zaczął coś podejrzewać, wystarczyłoby jedno pytanie z jego ust, aby jej los został przesądzony. Od czego są wieczyste przysięgi i zaklęcia zakazane? Mógłby zrobić z nią wszystko, zmusić do służby, jak jej ojca albo i coś gorszego. Tak, rzeczywiście groziło jej wielkie niebezpieczeństwo. Znajomość z niewłaściwą osobą mogłaby jej bardzo zaszkodzić. Tylko, nie wiedzieć czemu, Jérôme nie wydawał jej się kimś, kto mógłby ją skrzywdzić. Jestem zbyt naiwna, pomyślała Stacy. Zdawała sobie sprawę z tego, że jej zachowanie istotnie jest niedojrzałe, a emocje, które wywołał u niej chłopak zbyt pochopne, ale nie potrafiła oprzeć się pokusie posiadania kogoś, kto wypełniłby chwilę samotności swoją obecnością.
Była już w salonie, kiedy zobaczyło swoją matkę. Ku jej wielkiej uldze kobieta spała na kanapie, a nie, tak jak zwykle, oczekiwała jej przy wejściu. Oznaczało to tyle, że nie zobaczyła chłopaka, więc Stacy nie musiała jej się z niczego tłumaczyć. Przeszła obok niej cicho, mając nadzieję, że jej nie obudzi, ale niestety jej plan spalił na panewce.
– Jak ci minął dzień, skarbie? – usłyszała będąc już u podnóża schodów.
Zmieszała się lekko. Na chwilę odebrało jej mowę. Cofnęła się, aby stać przodem do matki, po czym bąknęła:
– Dobrze. A tobie? – Kobieta tylko wzruszyła ramionami. 
– Tata napisał – powiedziała, patrząc na córkę. – Ma zamiar przyjechać na kilka dni. Ma się tu stawić za tydzień, może i wcześniej. – Stacy tylko uśmiechnęła się lekko. – Nie cieszysz się?
– Cieszę – powiedziała beznamiętnie.
– Nie widać tego po tobie.
Stacy zarumieniła się lekko. Nie lubiła rozmów z matką, każda wyglądała tak samo. Szorstki ton, brak jakichkolwiek emocji. Jak gdyby za sobą nie przepadały, a przecież tak nie było.
Starsza kobieta spojrzała na córkę zmęczonym wzrokiem. W jej szarych oczach było widać wielki smutek, który Stacy zauważyła bardzo szybko, właściwie od razu. Poczuła jak serce ściska jej się w piersi z poczucia winy.
– Pójdę już – szepnęła, spoglądając na matkę. Ta tylko skinęła głową.
– Ładna róża – powiedziała po chwili. Dziewczyna tylko uśmiechnęła się do niej i skierowała ponownie ku schodom.

***

Ciężko dokładnie określić jakiej wielkości był jej pokój. Z pewnością nie był mały, było w nim naprawdę sporo rzeczy, a nadal nie wydawał się zapchany. Mimo to sprawiał wrażenie przytulnego, co z pewnością przemawiało na jego korzyść.
Panował w nim wieczny porządek, jego lokatorka była bowiem niezwykle schludną osobą. Jej uwadze nie mógł umknąć nawet najmniejszy okruszek, nawet odrobina kurzu! Zresztą, miała dużo czasu na sprzątanie, często robiła to po prostu z nudów, co z czasem weszło jej w nawyk i stało się codzienną czynnością, bez której nie czuła się najlepiej.
Ściany pokoju pokrywała jasnobrązowa tapeta z delikatnymi zarysami kwiatów w nieco ciemniejszym odcieniu tego samego koloru. Drewnianą podłogę zdobił sporej wielkości dywan o podobnych wzorach co ściany. Leżał on przy samym łóżku wykonanym z drewna o niezwykle ciepłym kolorze, które znajdowało się w głębi pokoju po prawej stronie. We wszystkich rogach łoża znajdowały się pięknie zdobione kolumny, które podtrzymywały sporej wielkości baldachim o delikatnej, orzechowej barwie. Na grzbiecie materaca znajdowała się ciemna pościel, aktualnie przykryta brązową narzutą. Po prawej stronie łóżka stała niewielka szafka nocny, a naprzeciw niej duża, drewniana szafa z ubraniami. Zaraz przy wejściu stały dwa średniej wielkości regały na książki, a obok nich komoda z mnóstwem szuflad. Po drugiej stronie stała uporządkowana toaletka, przy której dumnie prezentowało się stare, rzeźbione krzesło o miękkim siedzeniu, a nad nią wisiało duże lustro oprawione w stare złoto. Wreszcie, w głębi pokoju, naprzeciw drzwi wejściowych znajdowało się okno, to samo, przy którym Stacy siedziała w każdą bezsenną noc. Widok z niego był naprawdę przepiękny. Można było dostrzec niemal całe miasteczko, szczególnie niezaludnioną jego część. O ile za dnia wszystko, co można było przez nie zobaczyć wyglądało zjawiskowo, to bez porównania w nocy stawało się jeszcze piękniejsze. 
Usiadła na krześle przy toaletce i przyjrzała się własnemu odbiciu w lustrze. Delikatnie wyplotła kwiat ze swoich ciemnych włosów i położyła go na drewnianym blacie. Spoglądała na niego jeszcze przez chwilę, po czym wyjęła swoją różdżkę z szuflady.
– Infinissime – szepnęła kierując zaklęcie w stronę róży. 
Na pierwszy rzut oka roślina w żaden sposób się nie zmieniła, jednak Stacy wiedziała, że zaklęcie zadziałało. Miało ono bowiem na celu wydłużyć życie róży. Nie było ono jednak tak łatwe jak się wydawało, o nie. Im większą świadomość posiadała istota, tym trudniej było rzucić na nią to zaklęcie. W przypadku roślin nie było to zbyt kłopotliwe, u zwierząt graniczyło to już z cudem, jednak to przedłużenie życia ludzkiego było niemożliwe. 
Spojrzała na róże. Po raz pierwszy w życiu rzuciła to zaklęcie na jakąkolwiek istotę. Wiedziała, że roślina nie czuje, że nie ma świadomości i jej decyzja wobec niej w żaden sposób jej nie zaszkodziła ani nie przeszkadzała – w końcu nie zdawała sobie z niej sprawy. Mimo to czuła pewnego rodzaju wyrzuty sumienia, których nie potrafiła sobie wytłumaczyć.
Podeszła do szafki nocnej. Położyła na niej róże i usiadła na łóżku.
Ciekawe czy jeszcze go zobaczę... pomyślała. Z każdą chwilą coraz bardziej obawiała się, że tajemniczy chłopak zniknie z jej życia tak szybko, jak w nim zawitał. Nie wiedziała jak nazwać to, co czuła będąc blisko niego, na tym etapie znajomości ciężko mówić o jakichkolwiek głębszych emocjach. Mogła jedynie stwierdzić, że poczuła silną więź i nadzieje, nadzieje na lepsze dni, na to, że coś w jej życiu ulegnie zmianie i przerwie długoletnią monotonie trwania. Chciała zacząć żyć, a nie tylko oddychać. Chciała, żeby ktoś pokazał jej to wszystko, czego nie miała okazji poznać, by nauczył ją widzieć, a nie tylko patrzeć. By był przy niej, doradzał, wypełnij jej dni swoją obecnością. Potrzebowała kogoś, kto będzie wstanie wyrwać ją z codziennie towarzyszącej jej samotności. Kogoś, kto stanie się jej przyjacielem, kto bezinteresownie zajmie się nią i komu naprawdę będzie na niej zależeć.
Padła na łóżko z obojętną miną, która w żaden sposób nie oddawała mętliku w jej głowie. Spojrzała na rozpościerający się nad nią baldachim. Od zawsze kojarzył jej się zarówno z bezpieczeństwem, jak i z niewolą – taj jak z resztą większość rzeczy, całe jej życie opierało się przecież na tej zasadzie: bezpieczeństwo ponad wolność.
Zamknęła oczy. Wzięła głęboki wdech. Zaczęła cichutko nucić tylko sobie znaną melodię. Lubiła śpiewać, przychodziło jej to niezwykle łatwo – w przeciwieństwie do publicznych występów, do których nie była zdolna. Nie potrafiła zaśpiewać nawet w obecności rodziców, znacznie wykraczało to poza jej możliwości. 
Nadal nucąc, wstała i usiadła na parapecie. Deszcz rytmicznie uderzał w szybę, pięknie komponując się z zachodzącym słońcem. Ostatnie promienie słońca dnia dzisiejszego delikatnie musnęły okiennice i czmychnęły, by zastąpił je srebrzysty blask księżyca. Po jej policzku spłynęła łza, całkowicie niekontrolowana, cicha łza. Patrzyła jak najpiękniejszy dzień w jej życiu, który dał jej tak wiele radości znika za horyzontem. Nagle jej nucenie przemieniło się w cichy śpiew:




Lekko przymknęła oczy. Poczuła dotkliwe ukłucie w sercu. Resztki nadziei całkowicie ją opuściły, poczuła się pusta i jeszcze bardziej samotna. Czuła się jak dziecko, któremu wydarto najwspanialszą zabawkę. Pomyślała, że to, co właśnie czuje jest jeszcze gorsze niż beznadzieja w której do tej pory żyła. Wcześniej na nic nie liczyła, była pogodzona z tym jak być musi. A teraz? Teraz dano jej szanse, a ona ją zmarnowała. Była zbyt zamknięta, za mało mu powiedziała. Może nawet odstraszyła swoim osobliwym zachowaniem, kto wie? Dlaczego nie powiedziała mu jasno, że chciałaby rozwinąć tę znajomość? Dlaczego go nie zatrzymała, czemu pozwoliła odejść bez słowa? Możliwe, że straciła jedyną szansę, zmarnowała ją!
Oparła głowę o szybę i rozpłakała się jak dziecko. Znowu pomyślała, jednak nie potrafiła powstrzymać łez. Czuła się okropnie, powtarzała sobie, że jej zachowanie jest żałosne, dziecinne, najzwyczajniej głupie, ale nie potrafiła się pohamować.
On nie przyjdzie, już nigdy go nie zobaczę. Odjedzie stąd, nawet mnie nie zapamięta myślała. Ogarniała ją coraz większa rozpacz, wiedziała, że prawdopodobnie zmarnowała jedyną szansę, jaką miał zamiar dać jej los. Świadomość porażki i kontynuowania dotychczasowego życia była nie do zniesienia, wyniszczała ją od środka. Była zła na samą siebie, niepotrzebnie zrobiła sobie nadzieje, to tylko i wyłącznie jej wina, nikogo innego.
Nagle zapaliła się iskierka optymizmu.
Może jednak nie wszystko stracone? Może jednak ją polubił, może wróci? Tak, chciała się tego trzymać, ale wewnętrznie czuła, że to kłamstwo, nic nie warty fałsz, który sama sobie wmawia, żeby dodać otuchy swojej złamanej duszy. A tak bardzo nie lubiła kłamać...
Wstała. Wzięła głęboki wdech, potem drugi, trzeci, aż w końcu opanowała łzy. Podeszła do lustra i spojrzała na swoją spuchniętą od płaczu twarz. Westchnęła cicho. Poczuła się słaba, niezwykle krucha i zależna od innych. Nie chciała tego, ale czy mogła to zmienić? Czy mogła sprawić, żeby jej własne szczęście zależało tylko i wyłącznie od niej? Czy miała tyle siły?
Otwarła szufladę w szafce nocnej i wyciągnęła z niej kawałek papieru i ołówek. Podeszła do regału z książkami i wyciągnęła z niego wielką, grubą księgę, która miała posłużyć jej za podpórkę pod kartkę. Usiadła na łóżku i zaczęła coś kreślić. Nie wiedziała jeszcze co miała zamiar narysować, chciała po prostu odpocząć i zrelaksować się. Zrobić cokolwiek, byle tylko nie myśleć o własnej głupocie. Niestety, zajęcie dość szybko ją znużyło. Nie dało ukojenia. Zrezygnowana odłożyła swój bohomaz na bok i zamyśliła się na chwilę. Co by tu... myślała uciążliwe, próbując znaleźć sobie jakieś zajęcie. Spojrzała na podartą sukienkę. Nadal nie podjęła decyzji czy chce ją zaszyć czy nie. Może i wyglądała śmiesznie, gdy była zniszczona, być może. Ale stanowiła dla niej swego rodzaju pamiątkę, a trzeba wam wiedzieć, że Stacy była bardzo sentymentalną osobą. Przyjrzała się rozdarciu dokładnie, jak gdyby chciała przeanalizować łączenie każdej nitki z każdą. Po chwili zrezygnowała z naprawy stroju, pomysł chłopaka zbyt przypadł jej do gustu. Zdjęła zniszczoną sukienkę i podeszła do szafy. Już miała wyciągnąć nowe ubranie, kiedy doszła do wniosku, że może już chyba przebrać się w piżamę. Było już późno, dochodziła godzina dwudziesta pierwsza, a przecież nigdzie już dziś nie wyjdzie – nie pozwolono by jej na to, a i nie miała na to ochoty. Szybko założyła koszulę nocną i usiadła na łóżku. Przez chwilę zastanawiała się czy zjeść dziś kolacje. Mimo, że nie jadła obiadu nie czuła się głodna. Gdy była młodsza i nie jadła zbyt długo rodzice martwili się, często kazali jej jeść na siłę. Teraz jednak matka rozumiała lepiej potrzeby dziewczyny i dopóki jej głodówka nie przekraczała zdrowych granic pozwalała jej na nią. Rzadko kiedy gotowała im wspólne posiłki, przeważnie jadły osobno, każda według własnych potrzeb. Nic więc dziwnego, że nie martwiła się i dnia dzisiejszego i nie wpychała Stacy obiadu czy kolacji na siłę – wiedziała, że jeżeli dziewczyna zgłodnieje, to sama coś ugotuje.
Położyła się na łóżku nadal trzymając w ręce książkę, której użyła jako podpórki. Odwróciła ją przodem do siebie, żeby zobaczyć jej tytuł. Złote litery na brązowej okładce układały się w napis "Ostatni Elf". Zwykły mugol z pewnością pomyślałby, że to książka z działu fantastyki, jednak bardzo by się pomylił. Była to bowiem książka historyczna, opowiadała ona o życiu elfickiej arcyksiężniczki Lesotty, która zaginęła wiele lat temu i tym samym uczyniła leśne elfy wymarłą rasą. Wielu czarodziei uważa, że Lesotta nadal żyje, że znalazła inne elfy i być może stworzyła nową ich odmianę, jednak są to myśli bardzo abstrakcyjne, odbiegające od informacji, które posiadamy na dzień dzisiejszy.
Mimo, że lubiła tę opowieść, to odłożyła ją na miejsce. Nie miała teraz ochoty na czytanie, oczy bolały ją od płaczu, a głowa od licznych zmartwień. Wyjęła z szuflady niewielką pozytywkę i nakręciła ją. Cicha melodia wypełniła pokój, nadając mu jeszcze bardziej magiczną atmosferę. A Stacy? Znów cichutko zapłakała, a z jej gardła wydobył się delikatny, smutny śpiew.

Cichym szeptem wołam Cię,
Czy mnie słyszysz? Proszę, mów!
Bo samotnie tu i chłodno,
Bo tak cicho tutaj znów.


Od Tristesse: Wreszcie gotowy! Wybaczcie, że tyle to trwało, ale naprawdę nie miałam do tego głowy. Jest troszkę krótszy niż planowałam, ale liczy się treść, a nie ilość, prawda? Chcę tylko nadmienić, że piosenka, którą śpiewała Stacy jest mojego autorstwa, więc prosiłabym o niekopiowanie jej bez mojej zgody. Jeżeli już o piosence mowa, to w tekście jest zalinkowana melodia przy której ją napisałam. Możliwe, że będzie się wam przy niej lepiej ją czytało.
Nowy rozdział pojawi się plus minus pod koniec sierpnia. 
Pozdrawiam,
Tristesse

48 komentarzy:

  1. Pierwszy raz trafiam na Twojego bloga i po prostu nie mogę wyjść z podziwu. Genialny szablon! Już dawno nie widziałam równie przemawiającego i pięknego, po prostu. :)

    Rzadko kiedy piszę taki rzeczy, ale tym razem musiałam. :)

    Pozdrawiam ciepło,
    Ew

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, cieszę się, że Ci się podoba. Mam nadzieję, że będziesz wpadać częściej. ;)
      Pozdrawiam!
      Tristesse

      Usuń
  2. Śliczny. Strasznie delikatny. Podoba mi się coraz bardziej. Niepokoi mnie ojciec Stacy. Jest śmierciożercą, tak? Fajnie ^^
    A i genialna piosenka, masz talent!
    Weny i wytrwałości!
    Zapraszam do mnie na nowy rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :3
      Tak tak, jest śmierciożercą. Wszystko jest napisane w zakładce o bohaterach.
      Dziękuję jeszcze raz, bardzo się cieszę! <3
      Zaraz wpadnę!

      Usuń
  3. cudownie. piszesz z dużą dawką emocji, tak bym to ujęła. bardzo mi się to podoba. a co do głównej bohaterki... żal mi dziewczyny. cały czas w ukryciu, bez przyjaciół, na prawdę nie może być jej łatwo... mam nadzieję, że ten chłopak wróci, może cos się z tego rozwinie?
    co do piosenki, śliczna. masz talent, wykorzystuj go dalej! :)))
    ~Puchonka 123

    *zapraszam do mnie*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, faktycznie jest tutaj dużo emocji, sama wkładam ich mnóstwo w samo pisanie, często sama przeżywam to co bohaterowie, więc to pewnie dlatego. ;p
      A bałam się, że większość z was pomyśli, że to takie głupie, płaczliwe stworzonko :D Fajnie, że jednak odbierasz ją tak jak według mnie powinnaś.
      Dziękuję jeszcze raz, strasznie się cieszę, że wam się podoba. Mam zamiar napisać takich więcej na potrzeby tego opowiadania i w miarę możliwości nagrać je i zamieścić na blogu w muzycznej zakładce ;)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Bardzo podoba mi się ten rozdział. Stacy w niektórych momentach bardzo przypomina mi mnie samą. Czytając tekst piosenki zastanawiałam się właśnie, czy jest ona Twojego autorstwa, czy może nie. Naprawdę mistrzowsko. Słuchałam sobie tej melodii, równocześnie czytając tekst. Podziwiam Cię.
    Czekam na kolejny rozdział!
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, kochana! ♥
      Kurcze, aż tak mi wyszła? Nie spodziewałam się, że wam się spodoba, a tu taka miła niespodzianka! :)
      Postaram się napisać go jak najszybciej!
      Całuję!

      Usuń
  5. Rozdział delikatny, wzruszający -choć często denerwują mnie tego typu teksty, mam nadzieję, że nie zrozumiesz mnie źle. Mam nadzieję, że Stacy przestanie być smutna. Choć, ten wiersz(piosenka) cudowny, naprawdę cudowny ^^ Życzę dużo weny.
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :) Pewnie niektórym wyda się zbyt ckliwy, ale czułam potrzebę dodania czegoś takiego, nie wiem dlaczego.
      Dziękuję jeszcze raz i pozdrawiam! <3

      Usuń
  6. Doczekałam się drugiego rozdziału jeszcze przed swoim wyjazdem, cieszę się. Widzę, że Javert jednak pomógł hahah.
    Rozdział jest taki piękny..
    Biedna Stacy, musi ciągle żyć w ukryciu, przez co nie może zawsze w pełni korzystać z życia.. Jednak cała ta miejscowość, ten dom i to spokojne miejsce jest naprawdę cudowne, osobiście uwielbiam takie miejsca i dobrze sie w nich czuję. Rozumiem jednak tą samotność Stacy, to niebezpieczeństwo, z którym żyje i o, nie wiedziałam, że jej ojciec jest śmierciożercą, jak ciekawie :D
    Rodzice powinni więcej jej czasu poświęcać.
    Tak ślicznie opisałas te emocje i rozmyślania Stacy, aż smutno mi się zrobilo..a jej pokój normalnie mialam przed oczami <3
    sama ułożyłaś te piosenkę, wow, piękny tekst.
    Nie mogę doczekać się kolejnego rozdzialu <3
    pozdrawiam,
    Twoja Bella <3
    ps.
    u mnie również pojawił się 2 rozdzial, więc jak masz czas to zapraszam ;)
    (przepraszam za błedy, telefon)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tutaj tkwi problem. Równocześnie podzielam uczucia Stay i jestem zupełnie innego zdania. Lubię samotność, lubię być sama, ale jakoś świadomość świata Stacy mnie przeraża, nie wiem jak to pogodzić.
      Cieszę się, że Ci się podoba, bardzo się cieszę <3
      Zaraz do Ciebie wpadnę i poczytam! :3
      Całuję!
      Tris ♥

      Usuń
  7. Piszesz tak, że wyobraziłam sobie całą sytuację. Pokój Stacy, jej rozmowę z mamą... Cudnie i czekam na więcej! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! postaram się napisać jak najszybciej :3

      Usuń
  8. No i Stacy zaczyna te swoje czary mary :D
    Bardzo ładnie wyszła Ci piosenka :3
    Zagadkowy ojciec hmm...mam pewne podejrzenia, lecz na razie zostawię je dla siebie ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, Snape nie jest jej ojcem, serio. Chociaż... taki wątek byłby ciekawy, przemyślę to. Znaczy wątpię, żeby o to Ci chodziło, ale no XD
      Ej, mam wrażenie, że zmusiłam Cię do wejścia tu, aż mi się smutno zrobiło, au :<
      Dziękuję! Czuję, ze to będzie hit B|
      Całuję!

      Usuń
    2. Przeczytaj moją odpowiedź u Cyzi :D
      Snape'owi to znajdź jakąś fajną dupere. ;')
      Mam Ci podać wytyczne, jak Cyzi, jak wyglądam? :')
      Tzn, nie potrzebne Ci, ale....no.....coś w moim typie to.....ekhm :))))))))))

      Usuń
    3. Ricki szaleje, ten szeroki uśmiech wygląda niebezpiecznie (czy mam się bać?)... Swoją drogą: Alan chyba nie zapomni tych wakacji, co? B)))))))

      Usuń
    4. Ekhm.........nie, ja nic nie sugeruję, a gdzie tam :)))))
      No ten tego.......pracuję nad tym, jestem blisko dość :)))))))))) *rapeface* 8|

      Usuń
    5. Ale ten... Mam się spodziewać małych Rickmanków za 9 miesięcy czy co? XDD

      Usuń
    6. Jeżeli można zajść w ciążę przez patrzenie na obiekt wzdychań, to tak, spodziewaj się! A jakże! Istnieją jeszcze teorię o przeciągu, ale ja na ten temat się nie wypowiadam :D
      Ale...jeżeli go w końcu przywiążę do łóżka mego, to wykupię skład wszystkich Londyńskich sex shopów ;))))))))))))
      Cholera, zajechało nekrofilią...wolałabym, żeby on też jednak coś odczuł, nie? :// SEVERUS, DAWAJ KURWA AMORTENCJE.
      I PIJĄ JĄ DOBROWOLNIE, TYLKO ZOSTAW ŁYKA. BĘDĘ MIEĆ DWÓCH! KTO BOGATEMU ZABRONI, CO? 8|

      Usuń
    7. Dopiero po przeczytaniu tego trzy razy załapałam wszystko, możesz czuć się zaszczycona xD
      Sex shopy... hm, właściciele się obłowią dzięki Tobie, może jakieś zniżki dostaniesz czy coś B|
      Amortencja jest super! Ej, bo spłodzicie drugiego Voldemorta! I będzie ten... ciemno mroczni i w ogóle życie taki złe i ten teges ;/////

      Usuń
  9. Przepraszam!
    Rozdział opublikowałaś 14 (prawda?), a ja dopiero czytam i teraz biorę się za komentarz... Przepraszam!
    Rzeczywiście, Stacy jest naiwna. I to nawet bardzo! No bo kto płakałby za nowa poznanym chłopcem? Na prawdę bardzo musiała go... ee... polubić.
    Nawet widzę ich wspólną przyszłość xD
    Bardzo ciekawi mnie ten ojciec... Bardzo...
    I tak wgl czemu Stacy i jej mama mają taki dziwną,,, sytuację? To znaczy czemu są dla siebie inne niż zwyczajne matki i córki? No dobra, czaję, że mama kocha Stacy, ale tego nie widać.
    Stacy ma bardzo ładny pokój, zwłaszcza jak ty go opisałaś... Ach... Kobieto! Na prawdę ślicznie opisujesz nie tylko uczucia ale i też miejsca!
    No i piosenka! Bardzo ładna ci wyszła;*
    Czekam na nn
    Wiatr ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W porządku, jakoś Ci wybaczę :D
      Nie chodzi o konkretną osobę, tylko o to, że wreszcie miała z kimś kontakt. Nie chodziło o to, że boi się, że straciła konkretnie JEGO, tylko o to, że straciła KOGOŚ z kim mogła się zaprzyjaźnić ;)
      Dziękuję, cieszę się, że Ci się te moje opisiątka podobają (no i za piosenke też dziękuję) ♥
      Całuję!
      Tris

      Usuń
  10. Wiesz zastanawiam się co podoba się moim czytelnikom w moich tekstach. Nadal nie wiem. Wiem jednak dlaczego przeczytałam twój prolog i dwa rozdziały. Masz niesamowicie przyjemny styl. Lekki, gładki, bez zbędnych porównań. Widzę, że chcesz pisać w dość artystycznym stylu ^^ Prolog bardzo mi się podoba, dlatego czytałam dalej. Pomimo tego, że historia zapowiada się świetnie to główna bohaterka mnie irytuje - wybacz. Za bardzo płaczliwa i rzeczywiście użala się nad sobą, Wielki plus, że o ty wie, ale nie może przestać. Będę czytać dalej, ale mam nadzieję, że później z biegiem czasu, kiedy pozna ludzi - skoro tak bardzo tego chce - zmieni się jej podejście. Oczywiście nie krytykuję, ale pisze jak ja to odczuwam.
    Pomysł z dzieckiem śmierciożercy, które się ukrywa jest bardzo dobry, nawet świetny. Francja, małe miasto - świetna kryjówka. Blondyn jako nowy znajomy - nie wiadomo niby, ale domyślam się, że coś z tego będzie - to ciekawy początek, ciekawej znajomości.
    Porwana sukienka tak bardzo sentymentalna. tutaj mam coś z nią wspólnego.
    Zastanawia mnie kim jest jej ojciec.
    Życzę weny kochana :D

    Pozdrawiam,
    Marika Snape

    P.S. Nie lubię pisać komentarza pod każdym wpisem ;; Wybacz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy ty bardzo dobrze piszesz. Tylko blogger Cię nie lubi i sam robi błędy, hello :D
      W porządku, mnie też momentami denerwuje. Ale strasznie chciałam przedstawić ją właśnie w taki dziecinny sposób, żeby mocniej zaznaczyć później jej przemianę, to, jak zmieni się przez pewne wydarzenia. Chodziło o taki większy kontrast, o. :D
      Tak, na 100% się zmieni, chociaż nie od razu, ale uwierz mi, że z czasem będzie coraz bardziej znośna, a na samym końcu ulegnie takiej metamorfozie, że proszę siadać xD
      Właśnie ten fragment z sukienką dodałam, żeby dać Stacy taki fragment mnie, ja osobiście nie byłabym wstanie pozbyć się czegoś, co dało mi choć trochę szczęścia (chyba, że przy okazji sporo się nacierpiałam, ale no). Jestem chyba strasznie sentymentalna. Śmieją się ze mnie, że kurzu też przez miłe wspomnienia nie ścieram xD
      Dziękuję ślicznie i nawzajem kocie! ♥

      Pozdrawiam,
      Tris

      P.S Spoczi loczi, cieszę się, że przeczytałaś :D

      Usuń
    2. Ach te usprawiedliwienie xd
      Tak myślałam. Nikt by nie wytrzymał z taka bohaterką. Nie jest zła, ale właśnie taka dziecinna. Nie zna ludzi, świata - cóż trudno się zdziwić. Mam zamiar czytać dalej, także będę na bieżąco z jej przemianom ^^
      Kurzu to i ja nie ścieram, przez fragment z HP kiedy Harry wchodził do Olivandera. wiesz "tu nawet kurz wydawał się przesycony magia" czy jakoś tak :D Nie pamiętam, coś w tym stylu. Także mamy coś wspólnego ^^
      Umm kocie <3
      Czekam na ciąg dalszy :D

      Pozdrawiam,
      Marika

      P.S. Pewnie, że tak :d Po prostu miałam sporo do przeczytania wcześniej i dlatego tak późno. Właśnie piękna muzyka leci mi w tle czytania xd

      Usuń
    3. Jakoś muszę, no nie? xd
      No to bardzo się cieszę. Miło, że w pewnym stopniu rozumiesz czemu taka jest, fajnie wiedzieć, że ktoś nawet nie wiedząc co będzie dalej postrzega niektóre rzeczy tak jak ja, haha :D
      Pamiętam, było coś takiego. Ja się staram ścierać, ale no... jestem leniwa, lubię porządek, ale nie lubię sprzątać xD Paradoksalnie trochę.
      Słoneczko, hyhyhyhy ♥
      Postaram się jak najszybciej, słowo!

      Całuję!
      Tris

      P.S Która dokładniej, haha? xD

      Usuń
  11. Cały ten rozdział jest dla mnie jak piosenka. Cudownie mi się czytało, naprawdę, piszesz pięknie.
    Gdy myślę o Stacy to widzę małego ptaszka zamkniętego w klatce, nie wiem, czy takie ma być twoje przesłanie, czy sama sobie tak to wyobrażam...
    Świetny opis pokoju, też chciałabym mieć łóżko z baldachimem... Marzenia. :)

    W dodatku wymyśliłaś przepiękną piosenkę, ciągle ją słyszę. <3
    Zazdroszczę Ci, naprawdę. Oddaj mi twoje zdolności, też chcę tak pisać!

    Niecierpliwie czekam na kolejny rozdział. :3

    Pozdrawiam,
    Alice

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! Sprawiasz mi wielką radochę, serio!
      Bo tak właściwie to właśnie w takiej sytuacji jest Stacy. Zamknięta w czterech ścianach, czasem pozwolą jej gdzieś wyjść, ale gdyby dowiedzieli się o jakichkolwiek znajomych... Sama rozumiesz. Dobrze sobie to wyobraziłaś, bardzo dobrze. ;)
      Dziękuję! Praktyka czyni mistrza, pamiętaj! ♥
      Całuję,
      Tris

      Usuń
    2. Zapamiętam sobie twoją radę, schowam ją głęboko w serduszku. :*

      Alice

      Usuń
  12. Ojejku! Jestem więcej niż zachwycona! Trochę krótki, ale wiadomo - rozkręcisz się. Najbardziej przypadł mi do gustu twój styl pisania. Oczywiście czytałam wcześniejszą historię, ale widać jakby pisał to ktoś inny. Jak tamta historia przypadła mi do gustu, to śmiało mogę powiedzieć o tej, że jest niesamowita! Podziwiam cię za napisanie tej piosenki, ale najbardziej za tak cudowne opisy!
    Pozdrawiam serdecznie i życzę weny.
    Abs.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda jest taka, że nowa historia powstała też dlatego, że bardzo się zmieniłam, może i dojrzałam. Ciężko było mi kontynuować tamtą, nie czułam już jej, zmieniłam swoje przekonania, poglądy... Cała się zmieniłam, a więc i styl pisania przeszedł metamorfozę. ;p
      Bardzo dziękuję! Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę, to strasznie miłe słyszeć (czytać) coś takiego :3
      Całuję i jeszcze raz dziękuję!
      Tris

      Usuń
  13. muszę przeczytać najpierw 1 , ale zaczęłam trochę drugi i jest ciekawy :)
    http://martienna.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie zapraszam do czytania. Mam nadzieję, że Ci się spodoba ;)

      Usuń
  14. twoja narracja trzyma użytkownika w napięciu!


    u mnie na blogu giveaway, w którym można wygrać profesjonalny design bloga od seventeenroses!
    fashionable-sophie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję!
      Raczej nie skorzystam, sama zajmuję się grafiką, więc nie potrzebuję designu. :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  15. Świetny blog, będę wpadać :)
    Mam małe pytanko - w jakim programie zrobiłaś napis na nagłówku?
    Pozdrawiam, Julie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło z tego powodu. :)
      Cała szata graficzna została wykonana za pomocą photoshopa, czcionka ściągnięta z internetu :)
      Pozdrawiam, Tris

      Usuń
  16. świenie napisane!
    jeśli możesz to poklikaj w kliki w poście u mnie ;)
    http://panmalofel.blogspot.com/2014/08/autumn-is-coming.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Skoro to dla Ciebie takie ważne, to poklikam.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  17. Witaj, nominowałam Cię do Liebster Awards, więcje informacji na moim blogu: lyraparkinson.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie, ale póki co nie bawię się w tego typu nominacje. ;)
      UWAGA!
      Jeżeli ktoś z czekających na rozdział trzeci czyta tę informacje, to bardzo proszę was o cierpliwość. Z przyczyn niezależnych ode mnie nie byłam wstanie opublikować rozdziału na czas. Postaram się zrobić to do 15 września!
      Pozdrawiam wszystkich czytelników i do następnego rozdziału! :)

      Usuń
  18. Widzę, że jeszcze nie skomentowałam. :O Jak mogłam, shame on me.

    Więc, rozdział cudowny. Jak bardzo brakowało mi opisów i innych bzdetów tego typu (na większości blogów nie ma ani opisów, ani uczuć ani niczego). Stacy jest cudowną osobą, która (jak ktoś gdzieś wspomniał) jest jak zamknięty w klatce piękny ptaszek.
    Pisz szybciutko! :*

    Pozdrawiam, Bellatrix.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie szkodzi, ja też jestem ostatnio bardzo roztrzepana i prawie w ogóle nie komentuję. ;c

      Jeju, bardzo się cieszę, że tak uważasz! Tak samo cieszy mnie, że komuś spodobała się postać Stacy! To naprawdę bardzo miłe, aż mnie natchnęło do szybszego pisania, haha ♥
      Swoją drogą przepraszam, że rozdziału jeszcze nie ma, ale mam dużo roboty i dlatego trochę ciężko mi się wyrobić z wszystkim na czas. Mam nadzieję, że ktoś jeszcze ma do mnie cierpliwość i czeka! :c

      Całuje, Tristesse

      Usuń
  19. Aż mnie serce kuję... biedna Stacy, ale ten jej smutek przedstawiony perfekcyjnie. Oby tylko nie tkwiła w nim zbyt długo. Gorzki, ale piękny rozdział. Wspominałam już, że kocham muzykę w tle? Jest taka cudowna, że chyba będę włączać Twojego bloga, by posłuchać jej. xD Płaczliwa ta bohaterka, ale coś w niej jest, że o dziwo mnie nie irytuję. Może to magia Twojego stylu? Tak przyjemnie się to czyta po prostu. Sama przyjemność.

    http://wyprzedzajac-bieg-historii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję! ♥ Dużo osób wypomina mi, że Stacy jest płaczliwa, ale wydaję mi się, że jej sytuacja to usprawiedliwia. Jest dziecinna, nawet bardzo, ale to raczej zrozumiałe, prawda? Dodatkowo muszę się przyznać, że ulegnie ona dużej zmianie, dlatego zdecydowałam się dać jej właśnie taki charakter. Ach, no i dziękuję za pochwały dla muzyki, haha xD ♥
      Tris

      Usuń